Nieco inaczej o Erasmusie

 

W połowie lutego wyjeżdżam na semestr letni do Czech, na brneński Uniwersytet Masaryka. Zapewne wielu marzy o takiej szansie. W końcu Erasmus to przygoda życia, nowe, międzynarodowe znajomości, szlifowanie języka i zacny wpis do cv.

Jakoś nie potrafię się tym do końca cieszyć.

To znaczy tak: jestem wniebowzięty, że przyjdzie mi zgłębiać językoznawstwo najwyższej próby na podobno drugim najlepszym uniwersytecie w Czechach. To ogromny kopniak dla mojego rozwoju, kariera naukowa stoi przede mną trochę szerzej otworem etc. Ok, to wszystko jest fajne i nie ukrywam, że z tej jednej przyczyny nie mogę się mojej emigracji doczekać. Ale wyjazd na pół roku za granicę to przecież nie tylko to.

Mam założyć nowe konto bankowe, na które wpłynie moje stypendium w czeskich koronach. Najpierw muszę zapoznać się z ofertami banków, po czym wybrać najbardziej optymalną i udać się w celu otworzenia rachunku. Do tego trzeba wyrobić kartę EKUZ, żeby moje ubezpieczenie działało w Czechach. Wypadałoby też ogarnąć jakiś internet, bo aktualnie mam pakiet 3 GB sieci komórkowej na miesiąc, więc to trochę mało. Czy w akademiku będzie Wi-Fi? Może powinienem tam zadzwonić i zapytać? A no tak, zapomniałem, że nehovořim moc dobře česky. Ciekawe, czy mówią po angielsku. Chyba powinni. Z drugiej strony to w sumie ja powinienem znać czeski, skoro tam jadę (do wyjazdu się nauczę, mam ambitny plan). Właśnie: jadę. Za pierwszym razem muszę zatrudnić w tym celu brata, który mnie zawiezie z całym bagażem, bo nijak tego wszystkiego nie załaduję do Flixbusu. Z tego ostatniego będę musiał korzystać, jeżdżąc z Czech do Polski i naoborot – raz w miesiącu? Dwa? Przejazd autobusem z Brna do Krakowa i z Krakowa do Torunia to łącznie ok. 16 godzin jazdy. Czyli półtorej doby weekendu spędzę w podróży, by marną resztkę przeznaczyć na bliskich: narzeczoną w Toruniu i rodzinę w Stępowie. Aha, o tym nie wspomniałem: przez te parę miesięcy moja narzeczona, z którą mieszkam nieprzerwanie od trzech lat, będzie wracać z pracy do pustego mieszkania, kontaktując się ze mną wyłącznie telefonicznie lub przez Messenger. A wiosna to czas, kiedy zakochane pary powinny spacerować po bulwarze, chodzić na kawę lub odwiedzać zoo, a nie tęsknić za sobą i kisić się w samotności – ona tutaj, ja tam.

A weź jeszcze to wszystko pozaliczaj. Nawet jeśli w miarę dobrze opanuję czeski, zdanie egzaminu z Semantyki formalnej czy Języków celtyckich może stanowić nie lada wyzwanie. I mówię to z perspektywy zgredozmusa, który jedzie do Brna silnie sfokusowany wyłącznie na nauce, nie na leżeniu na akademikowej pryczy bądź imprezowaniu. Czy mój żar do nauki wystarczy, by wrócić z tarczą? Mój promotor nieustannie mnie motywuje, twierdząc, że poradzę sobie bez problemu. Może ma rację?

 

Po co ten wpis? Bo wierzę, że nie ja jeden obawiam się opuścić moje wygodne gniazdko rodzinne i ruszyć w nieznane, nawet jeśli to tylko (dla mnie aż) kilka miesięcy. Nie tylko ja obawiam się z tego tytułu porażki życiowej (co jeśli rozpadnie mi się czteroletni związek? Co jeśli moi bliscy znajdą się w potrzebie, a mnie przy nich nie będzie? Co jeśli) i/lub zawodowej. Wierzę, że są też inne osoby, które mimo że nie posiadają się z radości, mając przywilej studiowania za granicą, odczuwają niepewność czy lęk związany z wyjazdem. Może ktoś dzięki mojemu wpisowi poczuje się lepiej. Bo w gruncie rzeczy wszystko, o czym napisałem, to tylko czarne myśli – a czarne myśli mają to do siebie, że rzadko się spełniają. A zatem: hlava nahoru!

Tak czy inaczej, żebyśmy się dobrze zrozumieli: pod żadnym pozorem nie bojkotuję oferty programu Erasmus. Wręcz przeciwnie – uważam, że to jedna z najlepszych opcji, jakie daje uniwersytet, i warto z tej opcji w pełni skorzystać. Gorąco do tego zachęcam.

Na shledanou!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Nieco inaczej o Erasmusie

  1. Uwierz, że warto. Mój semestr na uczelni zagranicznej właśnie dobiega końca i jest mi z tego powodu ogromnie żal. A gdyby ktoś powiedział mi na początku mojej wymiany i w trakcie walki z toną formalności przed wyjazdem, że z ciężkim bólem serca będę wracała do domu, to na pewno głośno bym się zaśmiała 🙂 Nie był to dla mnie semestr niekończących się imprez, a wręcz przeciwnie! Był to meega wartościowy czas pod względem naukowym, pod względem poznania nowych kultur, ludzi, zwyczajów, innej codzienności i podróżowania. Oczywiście jeżeli chodzi o umiejętności językowe to też odczuwam duży postęp. Najważniejsze jednak czuję w sobie, a mianowicie duży krok do przodu, więcej pewności siebie, spontaniczności, otwartości na świat, nowe doswiadczenia i ludzi, a jestem w kraju naprawdę bogatym w przeróżne narodowości. Sama możliwości poznania jak to się studiuje gdzieś indziej i możliwość porównania sobie polskiego systemu na uniwersytecie z innym krajem jest bardzo interesująca. Uwierz mi, że warto, chodź też na początku targały mną wątpliwości, milony wizji, co będzie jeśli sobie nie poradzę, jeśli się nie zadomowie, nikogo sobie nie zapoznam, coś się popsuje między bliskimi w Polsce. Czytam Twoje słowa i mam siebie z września przed oczami. Też zostawiłam w Polsce bliskie osoby i ruszyłam sama w świat, więc to oczywiste, że tęsknię. Ale z czasem to zaakceptujesz i uświadomisz sobie, że nawet jeśli jest to trudne, to jest to dla Ciebie cenne doświadczenie, które będzie rzutować na całą Twoją przyszłość, a pół roku mija nim sie obejrzysz. Flixbus też nie taki straszny, ja spędzałam w nim przeciętnie 17h w jedną stronę. W akademiku mam internet w całkiem korzystnej cenie, na uniwersytecie eduoram, więc myślę, że w Czechach będzie podobnie 🙂 Trzymam kciuki i ogromnie Ci zazdroszczę, że masz Erasmusa dopiero przed sobą!!

    Polubienie

Odpowiedz na Kludia Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s