Jesteś naukowcem…

Właśnie tak. Decydując się na kontynuowanie edukacji, dołączając do grona studentów, właśnie tak powinniście postrzegać swój status. Taka mała rzecz, którą uświadomił nam jeden z profesorów na pierwszym roku studiów, delikatne, motywujące pchnięcie w stronę fascynującego świata nauki, poznawania tego wszystkiego, co dla miażdżącej większości ludzi na zawsze pozostanie tajemnicą. W zasadzie ja jako przekorny buntownik-indywidualista nie dałem się od razu uświadomić, przewróciłem jedynie oczami na, jak mi się zdawało, zbytek pompatycznej atmosfery i czekałem cierpliwie na rozpoczęcie wykładu.

14874946718_23aeda69d6_b
Źródło: https://www.flickr.com/photos/world_trade_organization/14874946718

Lecz z czasem coraz bardziej przekonywałem się, że jest w tym trochę racji. Nasza praca na studiach polega na poszerzaniu wiedzy z bardzo wąskiego zakresu nauki. Wychodzimy poza granice wiedzy powszechnej, ba, tworzymy nawet treści, które aspirują do miana naukowych. Tak jak profesorowie rywalizują o granty, tak my na trochę skromniejszym polu staramy się uzyskać stypendium rektora. Mniej zaawansowaną formułą konferencji naukowych (na których zresztą regularni studenci również mogą przedstawiać swoje referaty) są konferencje studencko-doktoranckie, czasami połączone z warsztatami. I choć zazwyczaj idziemy na studia z myślą o znalezieniu pracy poza uczelnią, od samego początku jesteśmy przygotowywani do ewentualnego pozostania w wydziałowych murach. Ciekawy sposób edukowania i rekrutowania nowych pracowników, nie? Grunt to samowystarczalność.

Gdy sobie przypomniałem to zdanie wypowiedziane przez profesora na jednym z pierwszych wykładów, na jakich byłem w życiu, pomyślałem: „ej, frajda”. Oczywiście zdaję sobie sprawę z przepaści, jaka mnie dzieli od uczących mnie osób. Za paroma literkami, które pojawiają się przed ich nazwiskami, niezależnie od tego, jak wiele ich jest, kryją się lata ciężkiej pracy, niespożyte pokłady pasji i kreatywności. Ale wszyscy rozpoczynali od tego samego miejsca, co każdy, kto zdecydował się poświęcić tych ładnych parę lat na uczelni. Pokrzepiająca, mobilizująca myśl.

Warto pamiętać o tym, po co kontynuujemy edukację. Idąc na studia staniesz się naukowcem, wypada więc zachowywać się, jak na naukowca przystało. Nie trzeba bać się dodatkowych zajęć, kół naukowych i konferencji. Chęć poszerzania wiedzy i działania w ramach swoich zainteresowań na pewno nie zostaną źle odebrane. Nawet jeżeli po tych pięciu latach zrezygnujesz z pozostania na uczelni, aktywna działalność podczas studiów będzie dobrze postrzegana przez przyszłego pracodawcę.

Same plusy, prawda? No tak, przez obowiązki może traci się trochę czasu, który moglibyśmy przeznaczyć na imprezy, nadrabianie zaległości w czytaniu prozy Remigiusza Mroza lub granie w najnowszą odsłonę Tomb Raidera, ale gwarantuję wam – to poświęcenie warte jest satysfakcji towarzyszącej szczeremu stwierdzeniu: jestem zwycię… naukowcem! Jestem naukowcem.

mad_scientist_transparent_background
Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Mad_scientist_transparent_background.svg

 

Patryk Chłopek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s